Obserwuj na:
Codzienność

Dziewczyna w zielonej sukience

Nagranie opublikowane przez Karolinę Piasecką trwa godzinę. Myślisz, że słuchałam całości? Nie umiałam. Zalałam się łzami po 2 minutach. Wyłączyłam i nigdy więcej do tego zapisu nie mam zamiaru wracać. To ile razy w tym czasie jej mąż, Rafał Piasecki, obraził ją, poniżył i maltretował fizycznie i psychicznie, jest niewyobrażalne. A to tylko jedna historia. Jednej rodziny. Historia, która mogła przydarzyć się każdej z nas. Nie wierzysz?

Piszemy, dlaczego nie odeszła wcześniej? Jak mogła się nie przeciwstawić. Ja, Ty, ona – przecież jesteśmy mądre, wykształcone, zaradne. Fajne dziewczyny z XXI wieku. Różni nas jedno – Ciebie i mnie nikt nie uderzył. Nikt nie przydusił do ściany, bo zapomniałaś kwiatka za 5 zł przynieść z imprezy do domu. Nikt nie kazał Ci się czołgać, bo pranie zrobiłaś w czwartek, a nie w poniedziałek. Nie tłumaczył Ci, że jeśli w przyszłości będziesz grzeczna, to nie będzie musiał Cię bić. Każde z tych zdań brzmi obrzydliwie, prawda? To teraz pomnóż je razy 10. I przez 365 dni w roku. A może przez ostatnich 25 lat Twojego życia. Dzień po dniu słyszysz, że jesteś beznadziejna, głupia i słaba. Zamiast powiedzieć, że jest z Ciebie dumny, zamiast porannej kawy do łóżka i zapewnień, jak bardzo Cie kocha, pewnego dnia mówi, że jesteś nic niewartą suką. A może „tylko” popycha Cię, kiedy sztućce ułożyłaś w nieodpowiednich przegródkach. Twój mąż, chłopak, narzeczony. Ten romantyczny, miły, dobry chłopak, o którym szepnęłaś przyjaciółce, że to chyba ten jedyny. A może ubrałaś białą suknię, zaprosiłaś całą rodzinę i przysięgłaś, że on i tylko on już na całe życie.

Po pierwszej takiej awanturze nie dowierzasz. Może on przeprasza. Może kwiaty przynosi i mówi, że kocha tak szaleńczo, że go ta miłość ponosi. Przecież nie uderzył. Zdenerwował się. W zasadzie powiedział kilka poniżających zdań, ale przecież w pracy gonią go terminy i wszystko stresuje. Możliwe, że obiecujesz sobie, że jeśli jeszcze kiedyś to się powtórzy, to odejdziesz. Są dziewczyny, które odejdą po pierwszej takiej awanturze. A ile z nich zostanie?

I tak za którymś razem okazuje się, że nie jesteś już tą uśmiechniętą dziewczyną w zielonej sukience, która snuje plany na przyszłość w różowych barwach. Może nie myślisz już o tym, czego nowego chciałabyś się nauczyć, dokąd pojechać na wakacje i kiedy napijesz się kawy na świeżym powietrzu przy pierwszym wiosennym słońcu. Przecież byłaś jedną z tych silnych dziewczyn – wiedziałabyś, kiedy zakończyć związek. I jak postawić się tyranowi. Jakim cudem to właśnie Ty liczysz sekundy do jego powrotu, kupujesz najbardziej kryjący podkład, żeby zakryć nowe siniaki i po raz osiemdziesiąty szósty ustawiasz buty w rządku co do milimetra, żeby nie rzucił nimi w Ciebie, bo znowu w domu bałagan?

Każda z nas umiałaby się wyrwać z kręgu przemocy. Tylko nie ta, która w ten krąg wpadła. Bo teorie zawsze są prostsze. Dlatego nie pisz jej, że powinna zrobić to wcześniej, nie udawaj, że nic się nie stało, nie usprawiedliwiaj mężczyzny, który zrobił z niej worek treningowy. Ona była taką dziewczyną jak ja i Ty. Nie sprowokowała swojego kata, nie prosiła się o to, nie dała powodów. W końcu uciekła. I może ta jedna ucieczka stanie się punktem zapalnym dla innej kobiety, która straciła już nadzieję, że kiedykolwiek znowu będzie szczęśliwą dziewczyną w zielonej sukience…

Share on
Previous Post Next Post

Masz ochotę przeczytać więcej?

  • Myślę o tej sprawie od kilku dni, od kiedy przesłuchałam kilka minut tego nagrania. Nie wiem, co mnie bardziej przeraziło – Piasecki czy komentarze głoszące o tym, że prowokowała, po co nagrywała, że mogła odejść. Jak ktoś przez sekundę może nawet pomyśleć, że ktokolwiek może sprowokować kogokolwiek do tak bestialskiego maltretowania psychicznego. Cieszę się, że uciekła, że uzyskała pomoc, że opublikowała te nagrania. Trzeba o tym mówić, trzeba to nagłaśniać. Życzę szczęścia Pani Karolinie i wszystkim kobietom, które spotkały na swojej drodze podobnych mężczyzn.

    • Mam podobnie, od kilku dni bardzo męczy i smuci mnie ta sprawa. Jak można być takim bezdusznym oprawcą…

  • Barbara Dudzik

    Wiem, że taka sprawa była, wiem, co się działo. Nie czytam, nie słucham, bo to za bardzo boli.
    Pytam tylko o jedno: gdzie ci, co mówią, że mogła odejść wcześniej, byli wtedy, gdy bił i poniżał? Dlaczego wtedy zamykali oczy, a teraz wyskakują z takimi „mądrościami”?
    Człowiek nie jest samotną wyspą, zawsze ma rodzinę, znajomych, przyjaciół. I nigdy nie uwierzę, że nikt nic nie widział wcześniej.

  • Też mnie denerwuje, że zawsze w takich sytuacjach znajdzie się ktoś głupio-mądry, kto powie, że przecież mogła to i tamto. Uciec niby mogła i takie tam. Skoro tego nie zrobiła, to widocznie nie mogła – proste. Niekiedy nie ma nawet dokąd uciekać.