Obserwuj na:
Jem w mieście

Alyki – Restaurant Week „Emocje na talerzach”

Emocje na talerzach to hasło przewodnie tej edycji Restaurant Week. Rozumiem przez to, że serwowane dania mają wywoływać emocje – choćby i skrajne, ale pobudzać do dyskusji o smakach, teksturach, kompozycjach. Może prowadzić do wzruszenia, a może – do czystej radości z jedzenia. Festiwal rozpoczyna się 21 kwietnia i potrwa do końca miesiąca. W poniedziałek przetestowaliśmy menu, które szef kuchni, Paweł Błaszczyk, przygotował z tej okazji w restauracji Alyki. Jednak zanim napiszę o samym jedzeniu, to słów kilka o restauracji, obsłudze i wrażeniach z wieczoru.

Alyki – odczucia po wizycie: lokalizacja, wystrój, obsługa

Alyki znajduje się w Sky Towerze. Sama lokalizacja ma plusy i minusy, bo choć jest do niej dobry dojazd, to lokal nie ma wejścia od strony galerii handlowej, a więc teoretycznie  może tracić potencjalnych klientów. Z drugiej strony – zyskuje dzięki temu intymną atmosferę, o którą w środku centrum zakupowego jest zwykle ciężko. Nazwa i wnętrze nawiązują do podróży, w które chętnie wybierają się właściciele. Sama karta też jest podróżą po świecie, bo zdarzają się w niej inspiracje włoskie, meksykańskie, francuskie, polskie. Oprócz stałej karty co kilka tygodni pojawia się nowa karta sezonowa z propozycjami szefa kuchni na wykorzystanie bardzo ciekawych składników – aktualnie np. karmazyna, który nie jest zbyt często spotykany w menu restauracji. Do tego całkiem obszerna karta, część z nich można spróbować na kieliszki.

Podczas pobytu w Alyki można się poczuć jak po powrocie do domu z dalekiej podróży – szczęśliwie, bezpiecznie. A do tego otrzymuje się przemiłe towarzystwo i pyszne jedzenie. Obsługa jest naprawdę na wysokim poziomie. Czyli: wiedzą, kiedy i co powiedzieć, dopytują się i wyrażają zainteresowanie opiniami klientów, ale jednocześnie nie narzucają się. I doskonale znają menu. Nie ma dukania, odpowiedzi: nie wiem, co to za danie. Zresztą zdążyliśmy podpytać o to i Pawła Błaszczyka i właściciela restauracji, którzy powiedzieli jasno: zespół jest najważniejszy. I komunikacja pomiędzy poszczególnymi jego członkami, dlatego nowe menu jest za każdym razem wspólnie degustowane i omawiane. I chciałoby się przytargać niektórych opornych właścicieli gastronomii, którzy utknęli głową gdzieś w latach 80-tych i powiedzieć: bierzcie z nich przykład.

„Emocje na talerzach” w Alyki – menu

W restauracji dostępne będą dwie wersje menu: mięsna i wegetariańska. Spróbowaliśmy obu i zdania mamy podzielone co do faworytów, ale przecież o te emocje właśnie chodziło. Tak przedstawia się pełne menu:

I:

Grillowany bakłażan / ricotta / orzeszki piniowe / oliwa bazyliowa / pomidory dojrzewające

Policzki wieprzowe / puree z wędzonych ziemniaków / mus z topinambura / palony rozmaryn / tiul /

Krem chantilly / orzechy laskowe / mango / czereśnie piklowane / chutney z wiśni

II:

Grillowany bakłażan / ricotta / orzeszki piniowe / oliwa bazyliowa / pomidory dojrzewające

Risotto / suszone pomidory / cukinia / seler naciowy  / parmezan

Krem chantilly / orzechy laskowe / mango / czereśnie piklowane / chutney z wiśni

 

Przystawka w obu wersjach jest taka sama. I jest to klasyczna kompozycja z ciekawymi składnikami – całość układa się w bardzo przyjemną całość, kremową, delikatną. Roladki z ricottą i dojrzewającymi pomidorami to smaki dość klasyczne, ale bardzo ciekawie „podkręca” je oliwa bazyliowa i ziemia z oliwek. Danie główne w wersji wege to mój faworyt. Tu znowu zagrała klasyka, ale jak dobrze podana. Ryż w risotto ugotowany jest idealnie, całe danie nie jest suche, co tak często przydarza się restauracyjnym interpretacjom tego dania. Kremową konsystencję przełamują warzywa, czyli cukinia, seler naciowy i suszone pomidory. Do tego świeży tymianek i kolorowe, chrupkie buraki – pyszna, wiosenna propozycja. R. testował menu mięsne i przez ostatnie dwa dni prawie o niczym innym nie mówi. Danie główne, które pojawiło się przed nim, jest na pewno pokazem umiejętności szefa kuchni – składa się z kilkunastu elementów. Jednak nie ma tu mowy o przeroście formy nad treścią. Wszystko się komponuje i tworzy przemyślaną mieszankę. Policzki wieprzowe są delikatne, rozpadają się pod naporem samego widelca. Bardzo ciekawe jest puree z wędzonego ziemniaka i mus z topinambura, a zaskoczeniem – dla oczu i kubków smakowych – jest na pewno kawior z limonki. Deser to delikatne ciasteczka z orzechów laskowych, razem z kremem chantilly, piklowanymi czereśniami, mango (marynowanym w soku pomarańczowym) i chutneyem z wiśni. Podoba mi się w tym deserze w zasadzie wszystko – abstrakcjonistyczny talerz, lekkość, nieprzesadzona słodkość. A jeśli ten opis jeszcze Was nie przekonał (nie wierzę, że nie ;)), to na dowód zdjęcia wszystkich potraw.

Pamiętajcie: jeśli któryś element odrobinę nie wyjdzie tak, jak w opisywanej przeze mnie sytuacji z poniedziałku, to Restaurant Week jest dla restauracji czasem dużego sprawdzianu, a człowiek nie jest maszyną i czasami drobne wpadki mogą się zdarzyć. Alyki przoduje w liczbie zarezerwowanych na Restaurant Week stolików i szef kuchni przyznaje, że jest to dla nich wyzwanie. Takie, które po raz kolejny chcą zakończyć ze świadomością, że wykonali kawał dobrej roboty. I bardzo im w tym kibicuję 🙂

Zostały jeszcze ostatnie wolne stoliki, które na Restaurant Week możecie zarezerwować: www.restaurantweek.pl. Cena trzydaniowego menu to 39 zł.

Share on
Previous Post Next Post

Masz ochotę przeczytać więcej?

  • Już jakiś czas temu zarezerwowałam kolację w tej restauracji. Nie mogę się doczekać <3

    • Koniecznie daj znać, jak wrażenia, ale myślę, że będzie smakowało, to bardzo fajne menu 🙂